Zwalczanie szkodników drewna: od iniekcji po mikrofale

AN

Zwalczanie szkodników drewna, zwłaszcza tych które odpowiadają za korozję biologiczną elementów konstrukcyjnych jest sprawą bardzo trudną. Ze względu na ryzyko całkowitej destrukcji budowli warto reagować natychmiast po odkryciu pierwszych śladów zniszczeń.
O prostych zabiegach powierzchniowych do samodzielnego wykonania, takich jak: pokrywanie zagrożonego drewna preparatem biobójczym przy użyciu pędzla lub szczotki; opryskiwanie z wykorzystaniem opryskiwaczy pneumatycznych lub elektrycznych; bandażowanie mniejszych elementów tkaniną nasączoną w odpowiednim środku, przeczytać można na wielu forach, grupach społecznościowych i stronach firmowych. Gdy jednak stwierdzimy, że metody powierzchniowe nie dają oczekiwanych rezultatów, warto sięgnąć po bardziej wyrafinowane i skuteczniejsze metody.

Zwalczanie szkodników drewna metodą iniekcji

Foto. Corneco

Metoda ta jest dość łatwa, ale bardzo pracochłonna. Jeżeli jednak wykonamy ją starannie, możemy być pewni sukcesu. Iniekcja zastrzykowa zapewnia bowiem penetrację porażonego drewna i dzięki temu należy do dość rozpowszechnionych. Sięgali po nią już nasi dziadkowie.  Wielu z nas pewnie jeszcze pamięta dziadka czy babcię nasłuchujących kołatania spuszczela w deskach starej podłogi i wstrzykujących w pozostawione przez owady otwory denaturat czy terpentynę albo inny dostępny w domu środek.

Iniekcję wykonujemy za pomocą lekarskiej lub weterynaryjnej strzykawki i igły, stosując jednak bardziej skuteczne środki owado- i grzybobójcze. Igłę wbijamy w otwory wylotowe owadów bądź też spękania i szczeliny drewna, pamiętając o odstępach nie mniejszych niż 5 cm. To wystarczy do właściwego nasycenia drewna preparatem, a jednocześnie nie osłabi jego struktury.

Po wykonaniu iniekcji, należy owinąć nasączone elementy szczelnie folią przynajmniej na dwie doby, aby w ten sposób wzmocnić efekt dezynsekcji poprzez działanie oparów ulatniających się z zastosowanego preparatu owadobójczego.

Iniekcja typu Cobra

Ta straszna nazwa kryje metodę zintensyfikowanej iniekcji zastrzykowej. Zamiast ciągłego nakłuwania drewna i wyciskania preparatu ze strzykawki, w metodzie Cobra stosuje się rozwiązanie znane ze szpitalnych kroplówek. Wygląda to tak: w dezynsekowane drewno wbijamy igłę, którą łączymy wężykiem z zawieszonym na pewnej wysokości zbiorniczkiem ze środkiem biobójczym. Wzbudzone ciśnienie powoduje powolne, ale bardzo dokładne rozchodzenie się środka w drewnie. Będzie trwało ono tak długo, aż preparat wypełni komórki i przestrzenie międzykomórkowe.

Wbijając igłę, trzeba pamiętać o zasadzie omówionej przy iniekcji zastrzykowej i zachowywać co najmniej pięciocentymetrowe odstępy.

Zwalczanie szkodników drewna gorącym powietrzem

Dość skomplikowana i pracochłonna metoda, polegająca na wprowadzeniu do konkretnej przestrzeni z drewnem zaatakowanym przez owady gorącego powietrza podgrzanego w nagrzewnicy do temperatury 100°C. Takie „ciepełko” gwarantuje stuprocentową skuteczność w uśmierceniu larw wszelkich szkodników drewna,. Pod warunkiem, że zabieg przeprowadzimy na wszystkich elementach zagrożonej konstrukcji. W tym celu w najgrubszej belce więźby czy stropu umieszcza się urządzenie do pomiaru temperatury. Gorące powietrze aplikuje się specjalną rurą z dmuchawą przez minimum sześć godzin, a następnie – dla wzmocnienia efektu – rozpyla się środki biobójcze. Warunkiem powodzenia jest doszczelnienie strychu przed całą operacją.

Przeciwnicy tej metody wskazują na jej zawodność wszędzie tam, gdzie niszczone przez owady drewno jest osłonięte, np. boazerią czy płytą gipsowo-kartonową. Takie elementy stanowią skuteczną barierę i obniżają temperaturę wewnątrz właściwych elementów konstrukcji. A jeśli nawet uda się unicestwić szkodliwe owady, to po pewnym czasie do nie zabezpieczonego żadnymi środkami drewna wprowadzą się nowe szkodniki.

Szkodniki drewna można też zamrozić

Jest to metoda odwrotna do nagrzewania gorącym powietrzem. Z uwagi na problemy techniczne (bo jak zamrozić poddasze albo wielki mebel?) stosowana rzadko i obejmująca małe gabarytowo elementy, które da się umieścić w ladzie chłodniczej. Przez co najmniej pięć dni elementy poddaje się działaniu temperatury minus 25÷30°C. Po tym czasie mrożonkę wyjmuje się na zewnątrz i pozostawia na kolejne pięć dni, aby uzyskała temperaturę otoczenia, w której uaktywnią się uśpione, ale jeszcze żywe owady i larwy. Następnie fundujemy im ponowną lodówkę, wkładając wszystkie elementy jeszcze raz do chłodni (również na pięć dni).

Metoda niskich temperatur uważna jest przez specjalistów za niedoskonałą nie tylko ze względu na ograniczone możliwości kubatury mrożonych elementów, ale także z uwagi na niebezpieczeństwo nadmiernego wysuszenia drewna, którego skutkiem może być pękanie, skręcanie, paczenie. Aby ograniczyć ten proces, należy na czas chłodzenia owijać drewno szczelnie folią polietylenową.

I jest jeszcze jeden mankament, który wyklucza powszechne stosowanie tej metody – podobnie jak w przypadku nadmuchu gorącego powietrza, uda nam się zabić żerujące w drewnie szkodniki i ich larwy, ale nie powstrzyma to ataków kolejnych szkodników. By temu zapobiec, musimy po zakończeniu chłodzenia zaimpregnować drewno odpowiednim środkiem biobójczym.

Zwalczanie szkodników drewna metodą gazowania

Fot. drewno.pl

Metoda stwarzająca podobne problemy techniczne jak chłodzenie, wymaga bowiem umieszczenia zaatakowanych elementów drewnianych w gazowej komorze dezynsekcyjnej, a ta ma ograniczone wymiary, sięgające najwyżej kilku metrów kwadratowych. Komora jest konieczna, aby za pomocą podciśnienia usunąć z komórek i przestrzeni międzykomórkowych drewna powietrze, a wprowadzić w jego miejsce gaz.

W ten sposób można też próbować gazować nawet całe domy zniszczone przez owady, które „opakowuje się” szczelnie w folię. Gaz nie jest jednak bezpieczny ani dla wykonawców procesu, ani dla środowiska naturalnego, stąd metoda nie należy do popularnych. Tym bardziej, że wymaga później jeszcze dodatkowego powierzchniowego zabezpieczenia drewna środkami biobójczymi.

Zwalczanie szkodników drewna za pomocą fal elektromagnetycznych

Fot. Insektpol

Nowsza i chętniej stosowana metoda od ogrzewania gorącym powietrzem, która polega na poddawaniu drewna wysokim temperaturom przez emisję fal elektromagnetycznych. Proces, wykorzystujący zjawisko podczerwieni lub promieniowania mikrofalowego, wyzwala temperaturę rzędu 50÷60°C, w której ginie większość owadów. Oczywiście chodzi tu o temperaturę wewnątrz drewna, a nie w jego otoczeniu.

Plusem metody jest to, że nie wymaga długiego czasu, a krótkotrwałe dawki promieniowania nie niszczą struktury drewna. Promieniowanie ma jednak swoje złe strony – może przyciemniać szkło w oknach, świetlikach czy wyłazach dachowych.

 

Metoda ekologiczna, czyli Sclerodermus Domesticus w akcji

zwalczanie-szkodnikow-drewna
Fot. IHZ

Być może będzie to najlepsza broń przyszłości do walki ze wszelkimi owadami niszczącymi drewno w domu. Sclerodermus Domesticus to niesłychanie aktywny owad pasożytniczy, którego pożywieniem są właśnie szkodniki drewna. Z wielką precyzją rozpoznaje te fragmenty konstrukcji dachu, podłogi czy drewnianej szafy, w których żerują larwy borodzieja, spuszczela, ścigi, kołatka i innych nieproszonych domowników, i wgryza się do środka poprzez wszelkie szczeliny oraz otwory pozostawione przez szkodniki, a gdy otwory są zapchane drzewną mączką i wiórami, przewierca się przez nie. Gdy otworów nie ma, a wyczuje larwy żerujące pod powierzchnią drewna, poradzi sobie i z tym, wgryzając się do środka. Tam, napotkawszy cel, atakuje go wkłuwając żądło, i przystępuje do uczty albo składa jaja, zapewniając potomstwu dostatek pożywienia w postaci tłustej larwy.

Sclerodermus Domesticus potrafi sobie poradzić z każdym szkodnikiem, nawet ukrytym bardzo głęboko w grubej belce, krokwi czy legarze. Gwarantuje więc w pełni naturalną, ekologiczną metodę walki. Ma jednak jeden słaby punkt – nie lubi zimna, bo w naturze występuje na Bałkanach i w krajach śródziemnomorskich. Aby mógł spełnić swe zadanie, potrzebuje plusowych temperatur, bo przy mrozie zginie.

W artykule wykorzystano materiały udostępnione przez specjalistów z lubelskiej filii Polskiego Towarzystwa Mykologów Budownictwa.

Źródło: Lubelski Poradnik Budowlany

CZYTAJ TAKŻE:
Olej do drewna – dlaczego warto go stosować?
Dlaczego impregnować drewno?