Bezpieczeństwo to styl

Elżbieta Amborska, [email protected]

Formalnie za bezpieczeństwo w miejscu pracy odpowiada pracodawca. To on musi przeszkolić pracowników, wyposażyć ich w niezbędną wiedzę, sprzęt i środki ochrony. Nawet jeżeli sumiennie wywiąże się z tych obowiązków, zrobi za mało, aby zbudować świadomość zagrożeń.

Bezpieczne wykonywanie pracy to zagadnienie tak ważne, że aż regulowane przepisami prawa pracy. Za ich przestrzeganie odpowiada przede wszystkim pracodawca, bo to on ma obowiązek przygotować pracowników do wykonywania zadań w jego przedsiębiorstwie i przypilnować, aby przepisy BHP były w jego firmie przestrzegane. Pracodawcy organizują zatem szkolenia BHP, z większym lub mniejszym powodzeniem wyposażają pracowników i miejsce pracy w niezbędne sprzęty i środki ochrony zdrowia i życia. Niektórym wydaje się, że to naprawdę bardzo dużo. Faktycznie to minimum, które zrobić po prostu trzeba.

Wyposażenie załogi w niezbędną wiedzę to po prostu za mało, aby przestrzegała zasad BHP. W praktyce bowiem bezpieczeństwo pracy zależy nie tylko od tego, co pracownik wie na temat zagrożeń i jakim wyposażeniem dysponuje. Dużo ważniejsze jest, jak korzysta z posiadanej wiedzy, sprzętu i środków ochrony. Nie wystarczy go zatem odpowiednio wyszkolić, trzeba jeszcze postarać się, aby stosowanie zasad BHP stało się jego nawykiem i stylem pracy.

Zmień postrzeganie BHP

Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa może stać się stylem pracy tylko wtedy, gdy cała załoga zmieni swoje nastawienie wobec BHP. W większości firm postrzegane jest ono jako ograniczenie narzucane z zewnątrz. Pracodawcom narzuca je prawo pracy – egzekwowane przez inspekcję pracy, a pracownikom pracodawca. Wszyscy w firmie czują, że to zło konieczne. Firma organizuje szkolenia, bo musi, a załoga idzie na nie, bo nie ma innego wyjścia. Ta niechęć do BHP powoduje, że pozyskana wiedza pozostaje tzw. wiedzą zimną, formalną, żyjącą jedynie w dokumentach, bo pracownicy często jej nie wykorzystują i bagatelizują zagrożenia.

Z założenia BHP służy ochronie życia i zdrowia. Nie powinno być więc traktowane jako „ciało obce”, coś co przeszkadza, ale jako wewnętrzny element wykonywanej pracy, styl w jaki realizowane są zadania. Zrozumieć muszą to przede wszystkim pracodawcy i kadra zarządzająca, bo to oni kształtują kulturę pracy w firmie, świadomość ryzyka, motywację i poczucie współodpowiedzialności za bezpieczeństwo swoje i innych członków załogi.

Buduj świadomość

Zmiana postrzegania roli BHP wśród pracowników to proces złożony. Wymaga podjęcia takich działań, dzięki którym pracownicy zrozumieją, dlaczego mają troszczyć się o bezpieczeństwo swoje i współpracowników i jakie korzyści ich nowa postawa przyniesie całemu zespołowi. Aby to osiągnąć, nie wystarczy nadzór i powszechnie stosowane systemy kar za łamanie przepisów BHP. W ten sposób nie tworzy się nowych postaw, a jedynie zniechęca się pracowników do wymagań, a poprawa sytuacji jest zwykle krótkotrwała.

Jak trudno zmienić złe nawyki, widać po statystykach wypadków w pracy. Wprawdzie są coraz lepsze, ale poprawa następuje powoli. Aby przyspieszyć ten proces, a najlepiej go wyzerować, wiele instytucji angażuje się w promowanie kultury bezpieczeństwa wśród przyszłych pracowników. Już w szkołach – podstawowych i średnich – organizowane są konkursy plastyczne, pikniki i programy poświęcone wybranym zagadnieniom związanym z zagrożeniami na stanowisku pracy. Szkolenie przed przystąpieniem do pracy traktowane jest zaś jako ostatni etap przygotowania pracownika do wykonywania określonych zadań.

Zorganizuje ciekawe szkolenia

Traktowane jako zło konieczne, szkolenia BHP w większości firm są po prostu niedoceniane. To najważniejsza przyczyna marginalizacji zdobytej na nich wiedzy. Jeżeli pracodawca chce, aby pracownicy przestrzegali zasad bezpieczeństwa pracy, powinien wykorzystać szkolenia jako ważny element budowania świadomości zagrożeń i kreowania odpowiedzialnego za życie i zdrowie swoje i innych stylu pracy. Dlatego program szkoleń powinien być przemyślany i dostosowany do rzeczywistych potrzeb danego zawodu, inny dla kadry zarządzającej (w tym szefów firm), inny dla pracowników wykonujących określone działania.

Ponieważ kadra ma promować bezpieczeństwo, musi mieć ogólną wizję roli BHP w firmie i zagrożeń charakterystycznych w swojej branży. Pracownicy zaś potrzebują konkretnych informacji, przykładów i analiz na konkretnych przypadkach, zwłaszcza gdy chodzi o nieprzestrzeganie zasad BHP. To bardzo ważne zwłaszcza w przypadku pracowników młodych – skłonnych do podejmowania ryzykownych zachowań, których skutków nie mieli okazji poznać, oraz bardzo doświadczonych, u których trzeba wyeliminować rutynę. Największe wrażenie robi na nich zazwyczaj relacja pracownika, który albo sam uczestniczył w sytuacji niebezpiecznej, albo dotknęła ona jego kolegów.

W optymalnej formule program szkolenia powinien być tak skonstruowany, aby każdy z uczestników miał możliwość ujrzenia wpływu swoich działań na poziom bezpieczeństwa, zarówno swojego, jak i osób, które mu podlegają albo z nim współpracują.

Szukaj rozwiązań

Gdy pracownikom zdarzy się złamać przepisy bezpieczeństwa, kara jest ostatnim narzędziem, po które sięga dobry pracodawca, przełożony czy specjalista od BHP. Jeżeli chcą oni wykreować bezpieczny styl pracy, przede wszystkim wspierają pracowników swoją wiedzą. Dają dużo instrukcji i pokazują, jak pracować, aby uniknąć zagrożeń. Słuchają i reagują na zgłaszane problemy. Proponują rozwiązanie problemów, włączając w ten proces pracowników, bo to oni najlepiej znają zadania, które wykonują i wiedzą, gdzie pojawiają się zagrożenia, na czym polegają i mają swoje pomysły, jak można je zniwelować.

Doświadczeni pracownicy to niezwykle cenne źródło informacji o tym, jak pracować bezpiecznie. Niestety, często się zdarza, że nawet praktykanci i młodzi inżynierowie traktują ich z góry. To duży błąd, bo doświadczeni pracownicy niejedno już w pracy widzieli i niejedno niebezpieczne zdarzenie przeżyli, a często wiele zabezpieczeń wykonali sami, nie generując dodatkowych kosztów dla firmy.

Promuj BHP

Wdrożenie w firmie bezpiecznego stylu pracy wymaga zaangażowania kadry zarządzającej wszystkich szczebli. Obowiązuje zasada „przykład idzie z góry”. Jeżeli pracownicy widzą, że ich przełożeni nie stosują przepisów BHP, uczą się ignorować zagrożenia. Dlatego tak ważne jest, aby kierownicy, brygadziści, majstrowie itp. stali się dla nich wzorem do naśladowania i sami stosowali zasady bezpiecznej pracy. Jeżeli jest taka potrzeba, tłumaczyli podwładnym, wyjaśniali im i uczyli ich, jak mają dbać o siebie.

Na początku może to być trudne, bo wcale nie łatwo pozyskać osoby pełniące funkcje kierownicze do promowania BHP. A jeszcze trudniej może być z samymi pracownikami (zwłaszcza jeżeli lekceważenie zagrożeń było do tej pory normą). Najczęściej dlatego, że tych, co przestrzegają przepisów jest niewielu (czasem jedna lub dwie osoby) i z tego powodu spotykają się z negatywnymi uwagami reszty załogi. Warto wtedy publicznie chwalić ich za troskę o bezpieczeństwo pracy. Jeżeli taką pozytywnie nastawioną do zmian osobą jest przełożony, z biegiem czasu przyłączą się do niego i podwładni. Warto też uświadamiać „opornym”, że celem BHP nie jest przestrzeganie przepisów, ale ochrona ich sprawności. Zamiast mówić im na przykład, że mają obowiązek stosować sprzęt ochrony oczu, lepiej tłumaczyć im, że mają obowiązek chronić swój wzrok, z którego korzystają przecież nie tylko w pracy. Wizja utraty wzroku działa na wyobraźnię dużo skuteczniej niż wizja kary za złamanie przepisów.


Nie każdy jest Mohawkiem

Mohawkowie to Indianie Ameryki Północnej z grupy Irokezów. W okresie wczesnokolonialnym zamieszkiwali na terenach dzisiejszego stanu Nowy Jork (USA) pomiędzy rzekami Mohawk, Hudson i św. Wawrzyńca. Obecnie też można ich tam spotkać, ale większość żyje w Kanadzie, w prowincji Quebec i Ontario.

Pod koniec lat 80. XIX wieku Mohawkowie stali się słynnymi i cenionymi pracownikami kanadyjskich i amerykańskich firm budujących potężne mosty i drapacze chmur. W czasach, gdy o bezpieczeństwie pracowników mało kto myślał, ich brak lęku przestrzeni, odwaga, opanowanie na dużych wysokościach i umiejętność wspinania się po stalowych konstrukcjach były umiejętnościami bardzo pożądanymi przy realizacji takich inwestycji.

Pomimo fantastycznych predyspozycji Mohawkowie nie są jednak niezniszczalni. Na budowach ginęli także i oni, przede wszystkim na skutek błędów i zaniedbań ze stron firm, które ich zatrudniały. Dziś jedni i drudzy musieliby stosować środki ochrony zbiorowej lub indywidualnej.