Podstawa to pasja, ważna jest praktyka

Jerzy Liniewicz, jurek.l@ihz.pl

Podstawa to pasja, ważna jest praktyka

Jerzy Miszczak, prezes Lubelskiej Izby Rzemieślniczej, prawnik, radca prawny, ekspert ds. rozwoju przedsiębiorczości i biznesu, a do tego mistrz wulkanizator dumnie podkreślający tradycje rzemieślnicze w swojej rodzinie, mówi o tym, jak powinien działać fachowiec-przedsiębiorca, prezentuje skuteczny model edukacji zawodowej i zachęca do kształcenia ustawicznego.

Kto to jest fachowiec i jaka jest droga do fachowości?

Skupię się na tym aspekcie fachowości i edukacji zawodowej, która jest związana z rzemiosłem. Rzemieślnik – także budowlany – to ktoś, kto jest jednocześnie wykwalifikowanym profesjonalistą i przedsiębiorcą. Ze względu na powiązanie własnego biznesu z osobistymi kwalifikacjami – to najlepszy rodzaj przedsiębiorczości. Rzemieślnik to taki przedsiębiorca, który sam pracuje w swojej firmie i „dogląda” ją także z tej perspektywy. Rzemiosło, także związane z branżą budowlaną, to nowoczesne zakłady. Wyposażenie takich firm, ich zaplecze technologiczne i umiejętności fachowców stoją na wysokim poziomie. Mam okazję obserwować, jak rzemiosło funkcjonuje w USA czy Europie Zachodniej. Polskie rzemiosło jest na bardzo dobrym poziomie. Mamy świetnych fachowców. A polskie przepisy prawne są na tyle rygorystyczne, że wręcz nakazują „trzymać” dobry poziom fachowych prac. Rzemieślnikom też zależy na zadowoleniu inwestorów, co znajduje odzwierciedlenie w ich relacjach z klientami i niezwykle przyjaznym sposobie rozwiązywania problemów. Polskie rzemiosło jest obecnie na etapie rozwoju. Budują je zaangażowani w tę sferę rzemieślnicy. Duża część tego typu firm to firmy rodzinne rozwijane przez pokolenia. Tutaj wiedza, doświadczenie i marka firmy przechodzi z pokolenia na pokolenie i kumuluje się. Obecnie w Polsce – w cyklu 3-letniego kształcenia na bazie edukacji i pracy w zakładach rzemieślniczych – zdobywa kwalifikacje około 100 tys. osób. Są tzw. uczniowie rzemiosła. Inna pozytywna sprawa to popularność praktyk zagranicznych, np. w Niemczech, Holandii, gdzie polscy specjaliści rozwijają umiejętności zawodowe. Potrzeby rynku pracy, np. budownictwa, są znaczne i edukacja zawodowa w rzemiośle to perspektywiczny kierunek. Firmom rzemieślniczym, ze względu na refundacje związanych z tym kosztów, również powinno zależeć na partycypacji w procesie kształcenia adeptów rzemiosła.

Czy fachowcy są cenieni na rynku przez pracodawców i klientów?

Fachowcy są bardzo cenieni. Do Lubelskiej Izby Rzemieślniczej często dzwonią ludzie – potencjalni inwestorzy – i pytają o dobrych fachowców, licząc na wskazanie kogoś takiego i rekomendacje. Fachowość jest w cenie na polskim rynku i za granicą. Znam m.in. pewnego fachowca wykonującego schody w Niemczech. To świetny wykonawca. Wiele firm zagranicznych ma też w Polsce podwykonawców. Inne przenoszą do nas produkcję. I nie chodzi tu tylko o niższe koszty pracy, ale o jakość tej pracy! Fachowość plus solidność to podstawa sukcesu i coś, co otwiera drogę na rynki zagraniczne. Po stronie polskich fachowców jest jeszcze pewna bariera mentalna przejawiająca się nadmierną ostrożnością przed biznesem z Zachodem. Obawy dotyczą głównie procedur, decyzji o podjęciu działalności eksportowej, płatności.

Jak najlepiej jest kształcić fachowców?

Najlepszy system kształcenia to tzw. system dualny, który modelowo działa w Niemczech. Z zadowoleniem przyjmuję głosy, które postulują potrzebę jego promowania i wdrażania w Polsce. A system dualny polega na tym, że adept danej dziedziny spędza pół tygodnia w szkole zawodowej i pół tygodnia w zakładzie rzemieślniczym. Cały cykl trwa 3 lata. Edukacja kończy się egzaminem czeladniczym. To system, który buduje realne, praktyczne umiejętności zawodowe i daje dużo więcej niż tylko sucha teoria.

Jak wygląda system edukacji zawodowej fachowców budowlanych?

Szkolnictwo zawodowe w Polsce zostało zaniedbane. Jest też widoczna luka w kadrze nauczycielskiej. Pokutuje stary stereotyp mówiący, że szkolnictwo zawodowe to droga edukacji „drugiej kategorii”, co absolutnie nie jest prawdą. Trzeba odnotować brak rzetelnej informacji na temat szkolnictwa zawodowego, brak doradców zawodowych i wspierania ucznia w określaniu i wyborze jego drogi życiowej i edukacyjnej. Po szkole zawodowej dalsza droga edukacji jest nadal otwarta i ktoś, kto zechce, może pokonywać kolejne jej szczeble. A do tego ma już konkretny, często dobrze płatny zawód.

Na ile system i instytucje kształcące (przyszłych) fachowców budowlanych znają potrzeby rynku?

Szkoły zawodowe wyczuwają potrzeby rynku i mają je rozpoznane. Jednak proces efektywnego wykształcenia fachowca trwa minimum 3 lata. Polskie firmy potrzebują licznej rzeszy fachowców i popyt na nich jest wciąż znaczny. Zaspokojenie potrzeb kadrowych owych firm pozwoliłoby im na większy i bardziej dynamiczny rozwój i rozwinięcie produkcji, a także eksportu. Polskich fachowców szukają też firmy zagraniczne. Dobry polski budowlany (i nie tylko) fachowiec-rzemieślnik ma wielkie szanse na sukces zawodowy i finansowy.

Kto uczestniczy i powinien uczestniczyć w procesie kształcenia fachowców?

„Główne skrzypce” powinny grać w tym procesie przedsiębiorstwa i przedsiębiorcy. Edukacja zawodowa to przede wszystkim praktyka. Adept rzemiosła musi poznać narzędzia, technologie, reguły organizacji w ramach warsztatu pracy, procedury. Konieczne jest też, by nauczył się pracy w grupie i umiał być częścią zespołu. Tego można się nauczyć tylko w prawdziwej firmie, gdzie wszystko dzieje się „na żywo”. Wtedy ma się kontakt z kolegami, z inwestorami, z prawdziwymi sytuacjami. Prawdziwa budowa jest dla adepta nie do zastąpienia! Nie da się też wyeliminować z procesu kształcenia mistrza, mentora, który wspiera przyszłego rzemieślnika-fachowca na drodze jego rozwoju.

Czy widzi Pan realną i skuteczną współpracę różnych podmiotów w sferze edukacji zawodowej fachowców?

Współpraca taka jest faktem. Lubelska Izba Rzemieślnicza ma kontakty ze szkołami i pracodawcami, co pozwala w efekcie wdrażać praktyczną naukę zawodu. Ale widzę, że przedsiębiorcy nie zawsze mają czas na zaangażowanie się w system edukacji zawodowej młodych ludzi. System jest w trakcie budowania. A stworzyć go trzeba, bo to się wszystkim opłaca. Potrzeby kształcenia są bardzo duże, bo bardzo duży jest popyt na fachowców. Przygotowani do zawodu hydraulicy, elektrycy, tynkarze, murarze i wielu innych na pewno znajdzie pracę w Polsce i za granicą. Lubelska Izba Rzemieślnicza, po przeegzaminowaniu adepta danego zawodu, wydaje mu tzw. EUROPASS. Jest to suplement do dyplomu opisujący, co konkretnie potrafi dany absolwent. Pracodawca wie wtedy, co dany fachowiec umie i jakie zadania można mu powierzyć. A sam fachowiec może rozmawiać z potencjalnym pracodawcą czy inwestorem z pozycji prawdziwego zawodowca. Dokument ten jest honorowany na Zachodzie, przez co staje się cenny dla pracowników. Chcą go mieć polscy fachowcy, ale i obywatele Ukrainy, którzy zdobywają u nas kwalifikacje. To bardzo opłacalna inwestycja w siebie.

Czy proces edukacji fachowca kończy się w jakimś momencie czy trwa dłużej?

Na Zachodzie powszechne jest kształcenie ustawiczne, stałe doszkalanie. W Polsce także coraz wyraźniej widać, że ludzie nie chcą i nie mogą sobie pozwolić na to, by osiąść na laurach. Nie jest to możliwe, kiedy stale pojawiają się nowe technologie i maszyny, a rynek wymaga specjalistycznej i aktualnej wiedzy. Sensowne są np. szkolenia związane z obsługą konkretnej maszyny. Potrzeba szkoleń wynika z tego, co dzieje się na rynku. Dobry przykład na potwierdzenie tej tezy związany jest z procesem likwidacji azbestu/eternitu z domów i wymiana pokryć dachowych. To naprawdę duży rynek, ale żeby się na nim odnaleźć – trzeba fachowych umiejętności i fachowców. Jest to szansa na poważny biznes i zatrudnienie. Ale tylko dla tych, którzy potrafią prawidłowo wykonać tego typu prace budowlane. W drodze doszkalania można się tego nauczyć i uzupełnić kwalifikacje.

Jakie umiejętności powinien posiąść ktoś, kto wstąpił na drogę edukacji zawodowej w branży budowlanej?

Chodzi o to, by do zawodu trafiały osoby chętne, bez przymusu. Podstawa to zdolności manualne i pasja! Potem przychodzi czas na zdobywanie wiedzy i doświadczeń. Proces kształcenia kończy się egzaminem. Ten ma część teoretyczną i praktyczną – tu trzeba coś konkretnego wykonać. Trzeba to oczywiście umieć. I to jest przepustka za zawodu. A kiedy się na tym zarabia i działa na konkurencyjnym rynku – proces ciągłego dokształcania staje się naturalny. Jest to też sprawa mentalności i potrzeby rozwoju. Jednak rzemieślnik, przedsiębiorca-fachowiec nie ma innej drogi. Trzeba łączyć pasję, pracowitość i samokształcenie. Nie da się zakończyć pracy o godzinie 15:00 i stwierdzić: teraz już mnie nic nie obchodzi. Budowanie firmy i własnej marki trwa, a zaufanie klientów trzeba sobie wypracować. I sprawa najważniejsza – bycie fachowcem-przedsiębiorcą to pasja, ale i pewien styl życia. Nie każdy potrafi wejść na tę drogę, ale są ludzie, którzy nie potrafiliby żyć i pracować w oparciu o inny model.

Dziękuję za rozmowę.

Oceń artykuł
[Głosów:0    Średnia:0/5]